Ukształtowani- e takiej a nie innej wizji ucieleśnienia tego nieuchwytnego pojęcia, jest składową subiektywnych odczuć i artystycznej wyobraźni twórcy, a zarazem wpływu czynników historycznych i...

1. WPROWADZENIE Rok 1895. Bracia Auguste i Loius Lumiere w paryskim salonie Grand Cafe rozpoczynają historię światowej kinematografii. Projekcje ich dwuminutowych filmów, szczególnie...

1. WPROWADZENIE Dla śledzących trendy w dekoratorstwie wnętrz nie jest tajemnicą, iż tapety od jakiegoś czasu wróciły do łask. Są w miarę tanim produktem, który pozwoli upiększyć każde...

Polecamy:
Piszemy prace licencjackie i magisterskie. Oferujemy różnego typu opracowania.
Piszemy prace dyplomowe czyli prace magisterskie i prace licencjackie.
Piszemy prace licencjackie i magisterskie. Oferujemy różnego typu opracowania.
praca kierowca poznań oferty pracy
docendo kursy maturalne w Łodzi
układanie kostki granitowej

Ferdydurke idzie do szkoły (na podstawie fragmentów "Ferdydurke" W. Gombrowicza



POSTACI:

Józio

Świadomość Józia

Profesor (Pimko)

Nauczycielka (Bladaczka)

Uczennica (Wasilewska)

Uczniowie (wyrwani z kontekstu widzowie J )

 

Scena 1

(Na scenie panuje półmrok, słychać dźwięki muzyki. Wąska smuga światła pada na siedzącą z boku sceny postać- narratora)

 

Narrator: We wtorek miałem sen...Zbudziłem się nad ranem, gdy było jeszcze ciemno. Wydawało mi się, że ciało moje nie jest jednolite, że niektóre części ciała są jeszcze chłopięce...Zbudziłem się w śmiechu i w strachu, bo mi się zdawało, że taki, jak jestem dzisiaj, po trzydziestce, przedrzeźniam i wyśmiewam sobą chłystka, jakim byłem, a on znowu przedrzeźnia mnie...

 

(smuga światła przenosi się na nieoświetloną do tej pory część sceny leżąca tyłem do widowni postać, ubrana w piżamę- Józio- budzi się, porusza)

 

 

Józio: (majacząc)Zaprawdę nie jesteśmy samoistni...Jesteśmy tylko funkcją innych ludzi. Musimy być takimi, jakimi nas widzą.....

 

(smuga światła wędruje z powrotem na siedzącego z boku sceny narratora)

 

 

Narrator: Nagle w ustach zrobiło mi się gorzko, w gardle zaschło- spostrzegłem, że nie jestem sam. Był ktoś oprócz mnie, w kącie koło pieca, gdzie światło jeszcze nie dotarło- drugi człowiek był w pokoju....Ale drzwi były zamknięte od środka na klucz! Zatem nie człowiek? Może zjawa? Diabeł? Strach?

 

(muzyka cichnie, światło stopniowo oświetla wchodzącą  na scenę postać, podąża za nią)

 

 

Pimko No Józiu chodź, pójdziemy do szkoły.(szarpie Józia, ciągnie go za rękę, pakuje mu tornister i wkłada na plecy)

 

 

 

Józio: ( zdezorientowany, wyrwany ze snu) Do jakiej szkoły?

 

 

Pimko Do szkoły dyrektora Piórkowskiego. Pierwszorzędny zakład naukowy. Są jeszcze wolne miejsca w 6 klasie. Edukacja twoja- zaniedbana i trzeba przede wszystkim uzupełnić braki.

 

 

Józio: (miota się) Ale do jakiej szkoły?

 

 

Pimko Do szkoły dyrektora Piórkowskiego. Właśnie dyrektor Piórkowski mnie prosił, bym mu zapełnił wszystkie wolne miejsca. Szkoła musi funkcjonować. Bez uczniów nie byłoby szkoły a bez szkoły nie byłoby nauczycieli. Do szkoły!! Do szkoły!! Już tam w szkole zrobią z ciebie ucznia!!

 

 

 

Józio: (z przerażeniem) Ale do jakiej szkoły??????????!!!

 

 

 

Pimko:Eee, proszę, tylko bez dąsów!! Do szkoły!! Do szkoły!!!( wychodzą;na scenie znów  panuje półmrok, coraz głośniej słychać muzykę)

 

 

SCENA 2

 

 

Narrator: (wysuwa się na pierwszy plan poprzez skierowaną na niego wiązkę światła) Bywa,

że niezdrowy sen przenosi nas w krainę, gdzie wszystko krępuje, paczy i dusi, ponieważ jest z czasów młodości- młode, a przez to zbyt stare już dla nas, przebrzmiałe i anachroniczne i żadna męka nie dorówna męce takiego snu, takiej krainy. Nie może być nic straszniejszego, niż wracać do spraw, z których się wyrosło, do tych dawnych, młodzieńczych, niedojrzałych, od dawna już zepchniętych w kąt i załatwionych.(oddala się, znów muzyka jest głośniejsza)

 

 

 

SCENA 3

 

(cała scena jest już oświetlona; na środku sceny stoi prowizoryczna ławka, będąca wcześniej ”łóżkiem” Józia. Tyłem do widowni siedzą w niej uczniowie. Na scenie pojawia się nauczycielka, następnie Pimko ze zdezorientowanym Józiem)

 

 

Pimko:Oto mały Józio, którego pragnę wpisać w poczet uczniów klasy 6. Józiu, przywitaj się z panią nauczycielką! Mam nadzieję że dobrze się będzie sprawował. (sadza Józia do ławki; zauważa , że wciąż jest za mało uczniów w klasie) Co tu się dzieje? Czemu tak mało uczniów? Czemu wy jeszcze nie w klasie? Lekcja się już zaczyna!! (wchodzi na widownię i wyciąga z niej widzów, których następnie sadza tyłem do widowni obok innych „uczniów”)

 

 

Nauczycielka:Proszę się uspokoić!! Lekcja się zaczyna!! (do siebie, z zastanowieniem)Co to mamy na dzisiaj?? Aha! Wytłumaczyć i objaśnić uczniom, dlaczego Słowacki wzbudza w nas miłość i zachwyt... (do klasy) A zatem, ja wyrecytuję wam swoją lekcję, a potem wy z kolei wyrecytujecie swoją. Cicho! (uczniowie kładą się na ławkach, podpierają głowy, nauczycielka rozpoczyna recytację ) 

 

 

 

Hmmm...A zatem dlaczego Słowacki wzbudza w nas zachwyt i miłość? Dlaczego płaczemy z poetą , czytając ten cudny, harfowy poemat „W Szwajcarii”? (ekscytuje się coraz bardziej tym, co opowiada, wczuwa się) Dlaczego gdy słuchamy heroicznych i spiżowych strof „Króla Ducha” wzbiera w nas poryw? I dlaczego nie możemy oderwać się od cudów i czarów „Balladyny”?( do klasy, znudzonej i ziewającej) Hmm dlaczego?( z uniesieniem) Dlatego ,że Słowacki wielkim poetą był!! (do Józia) Józiu!! Dlaczego? Niech Józio powtórzy- dlaczego? Dlaczego zachwyt , miłość, płaczemy, poryw, serce i lecieć, pędzić? Dlaczego Józiu?

 

 

Józio: (zdezorientowany, przestraszony, powoli i cicho) Dlatego , że wielkim poetą był....

 

 

Nauczycielka: (triumfalnie) Wielkim poetą! Zapamiętajcie to sobie, bo ważne!! Dlaczego kochamy? Bo był wielkim poetą.(do śpiącego prawie ucznia)Wielkim poetą był!! Nieroby, nieuki, mówię wam przecież spokojnie, wbijcie to sobie dobrze w głowy. Proszę zapisać sobie temat wypracowania domowego: Dlaczego w poezjach wielkiego poety, Juliusza Słowackiego, mieszka nieśmiertelne piękno, które zachwyt wzbudza?

 

(jeden z uczniów nie wytrzymuje , wstaje zdegustowany, sfrustrowany i krzyczy do nauczyciela)

 

Uczennica: Ale kiedy mnie wcale nie zachwyca!! Nie zajmuje mnie!! Nie mogę wyczytać więcej jak dwie strofy( wymachuje tomikiem poezji), a i to mnie nie zajmuje. Boże ratuj!! Jak to mnie zachwyca , jak nie zachwyca?(kładzie się ze smutkiem na ławkę)

 

 

Nauczycielka: Ciszej na Boga!! (syczy) stawiam pałę!  Wasilewska zgubić mnie chce! Wasilewska chyba nie zdaje sobie sprawy z tego co powiedziała!!

 

 

Uczennica :Ale ja nie mogę zrozumieć!! Nie mogę zrozumieć, jak zachwyca, jeśli nie zachwyca...

 

 

Nauczycielka: Jak to nie zachwyca Wasilewskiej, jeśli 1000 razy tłumaczyłam , że ją zachwyca!!

 

 

Uczennica: A mnie nie zachwyca!!

 

Nauczycielka: To prywatna sprawa Wasilewskiej. Jak widać Wasilewska nie jest inteligentna. Innych zachwyca!

 

 

Uczennica: (z przekonaniem) Ale słowo honoru, nikogo nie zachwyca. Jak to może zachwycać, jeśli nikt nie czyta prócz nas, którzy jesteśmy w wieku szkolnym i to tylko dlatego ,że nas zmuszają siłą!! (uczniowie potakują, Józio przestraszony obserwuje całą sytuację)

 

Nauczycielka: (przestraszona, z coraz mniejszą pewnością siebie) Ciszej na Boga!! To dlatego, że niewielu jest ludzi naprawdę kulturalnych i na wysokości!!

 

 

Uczennica: Tylko że kulturalni także nie. Nikt, w ogóle nikt.

 

 

Nauczycielka: (załamana, błagalnie) Wasilewska.ja mam męża i dziecko! Niech Wasilewska przynajmniej nad dzieckiem się ulituje!Wasilewska, nie ulega wątpliwości, że wielka poezja powinna nas zachwycać, a przecież Słowacki był wielkim poetą.... Może Słowacki Wasilewskiej nie wzrusza, ale nie powie mi chyba Wasilewska że nie przewierca jejduszy na wskroś Mickiewicz, Byron, Puszkin, Goethe....(pytająco, z nadzieją)

 

 

Uczennica: Nikogo nie przewierca. Nikogo to nic nie obchodzi, wszystkich nudzi.  Nikt nie może przeczytać więcej niż dwie lub trzy strofy. O Boże...Nie mogę!!

 

 

Nauczycielka: Wasilewska to jest niedopuszczalne! (opanowuje się, twardo, z przekonaniem)

Wielka poezja, będąc wielką  i będąc poezją, nie może nie zachwycać nas, a więc nas zachwyca!! Koniec lekcji!!! (wychodzi z klasy)

 

Uczennica: (załamana) Ale ja nie mogę. I nikt nie może ! O Boże!

( uczniowie zbierają się do wyjścia, Józio z przestrachem obserwuje wszystko, co się wokół niego dzieje, światło gaśnie, znów słychać dźwięki muzyki)

 

 

 

SCENA 4

 

 

( W półmroku znów pojawia się wiązka światła oświetlająca narratora, który pojawił się z boku sceny)

 

Narrator: Zrozumiałem, że muszę uciekać. Pimko,nauczycielka, wieszcz, szkoła, koledzy, wszystkie przeżycia od rana znienacka zakręciły mi się w głowie i wypadło –jak los na loterii- uciekać!

 

(światło skierowane na Józia, który miota się po środku sceny)

 

Józio: Gdzie? Dokąd? Uciekać, uciekać.....(panicznie rozgląda się, zrywa się) Nie tylko od szkoły lecz przede wszystkim- uciekać od siebie. Och, uciec od siebie, od smarkacza, którym uczynił mnie profesor. Powrócić do mężczyzny, którym byłem.... Jakże jednak uciekać od czegoś, czym się jest, gdzie znaleźć punkt oparcia, podstawę oporu? Nasza forma przenika nas, więzi od wewnątrz równie jak od zewnątrz. Nie ucieknę od siebie. (kładzie się z powrotem na łóżku, tak jak na początku sceny tylko tam pada smuga światła, stopniowo światło gaśnie, muzyka cichnie. Po kilku sekundach ciszę przerywa dźwięk budzika)

 

 

 



Dodane Komentarze
Dodaj Komentarz





Narrator: We wtorek miałem sen...Zbudziłem się nad ranem, gdy było jeszcze ciemno. Wydawało mi się, że ciało moje nie jest jednolite, że niektóre części ciała są jeszcze chłopięce...Zbudziłem się w śmiechu i w strachu, bo mi się zdawało, że taki, jak jestem dzisiaj, po trzydziestce, przedrzeźniam i wyśmiewam sobą chłystka, jakim byłem, a on znowu przedrzeźnia mnie... ...
Nazwa Juwenalia pochodzi od łacińskich słów: iuvenilis ‘młodzieńczy’, iuvenis ‘młody; młodzieniec’. Jest ona rozumiana dosłownie jako tradycyjne obchody dni studenckich, urządzane przez młodzież akademicką, odbywające się w formie festynów, zabaw, korowodów przeciągających ulicami miasta. Każda uczelnia posiada właściwą sobie nazwę tej imprezy, związaną bezpośrednio z charakterem miasta bądź specjalności. I tak w samej Warszawie mamy Karolkalia, imprezy w Domu...
Olsztyńska Awangarda po raz kolejny zaproponowała fanom kina niekomercyjnego ciekawą alternatywę, w postaci tygodnia kina niemieckiego. W ramach trwającego od 26 do 30 marca przeglądu „ niemieckie niuanse” pokazano pięć krótko- i długometrażowych filmów, co miało na celu przybliżyć polskim widzom problemy Niemiec oraz ich mieszkańców. Temat: zmiany, nowe plany życiowe, zaciekawił zarówno obytych z kulturą naszego sąsiada widzów jak i zupełnych nowicjuszy w tej tematyce, do...
(Rzecz dzieje się w XXI wieku , w dobie integracji narodów Europy , rozpowszechniania idei wzajemnej przyjaźni i równości. Przedstawiciele różnych państw zebrali się w jednym miejscu , w bliżej nieokreślonym celu-możemy domyślać się , iż chodzi o zbliżenie do siebie danych narodów. Wszystkie „owoce” stoją na trójpoziomowym podeście ustawionym na środku sceny, na którego najwyższym stopniu zatknięta jest flaga zjednoczonej Europy. Narrator, wścibski dziennikarz relacjonujący całe...

- © 2008 CMS-LeoN by strony internetowe olsztyn by SeoSoftware.pl - strony internetowe - wszelkie prawa zastrzeżone -
Wszelkie materiały publikowane w serwisie podlegają ochronie praw autorskich. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Autora jest zabronione.