1. WPROWADZENIE
Rok 1895. Bracia Auguste i Loius Lumiere w paryskim salonie Grand Cafe rozpoczynają historię światowej kinematografii. Projekcje ich dwuminutowych filmów, szczególnie...
Ukształtowani- e takiej a nie innej wizji ucieleśnienia tego nieuchwytnego pojęcia, jest składową subiektywnych odczuć i artystycznej wyobraźni twórcy, a zarazem wpływu czynników historycznych i...
Kiedy dostajemy temat odgórnie sprawa jest łatwa- musimy dostosować myśli i tor ich przebiegu do tego co zawarte w głównej idei skupionej w temacie. Często więc na początku korzystamy z różnych...
|
Jeden dzień z życia "Niemieckich niuansów"
Olsztyńska Awangarda po raz kolejny zaproponowała fanom kina niekomercyjnego ciekawą alternatywę, w postaci tygodnia kina niemieckiego. W ramach trwającego od 26 do 30 marca przeglądu „ niemieckie niuanse” pokazano pięć krótko- i długometrażowych filmów, co miało na celu przybliżyć polskim widzom problemy Niemiec oraz ich mieszkańców. Temat: zmiany, nowe plany życiowe, zaciekawił zarówno obytych z kulturą naszego sąsiada widzów jak i zupełnych nowicjuszy w tej tematyce, do których zaliczam się osobiście.
Zajmując miejsce w jednym z rzędów sali kinowej, obawiałam się kilku rzeczy- od niezrozumienia niemieckiego humoru oraz mentalności począwszy po trudności związane z barierą językową. Jednak już pierwsze pięć minut seansu rozwiało moje wątpliwości i dałam się zauroczyć kinowym obrazom.
Pierwszym z nich był krótkometrażowy film „Our man in Nirvana” w reżyserii Jana Kostera, uhonorowany Srebrnym Niedźwiedziem na festiwalu filmowym „Berlinale”
w 2006r. Plastyczna animacja, przywodząca na myśl zwiastun polskiego cyklu „W starym kinie”, stała się pretekstem do krótkiej opowieści o gitarzyście rockowym, który uległszy śmiertelnemu wypadkowi znalazł się w stanie nirwany. W tym momencie przenosimy się do wyśnionej krainy, pełnej nierealnych postaci, wydarzeń. Scenariusz przewidywał ukazanie wszystkich sennych lęków- przede wszystkim motyw spadania, tracenia gruntu pod nogami, podczas gdy podłoga okazywała się być ścianą, przyprawił mnie o dreszcze. Komizm całej sytuacji stanowił fakt, iż przepustkę do pozostania w tym buddyjskim błogostanie mogło zapewnić zrealizowanie trzech życiowych męskich zadań: wybudowanie domu, posadzenie drzewa oraz spłodzenie dziecka. Zaskakująca puenta oraz plastyka obrazów dowodzą zasadności nagrodzenia tego filmu. Był on dla mnie miłym powiewem świeżości wśród wszystkich oglądanych uprzednio przeze mnie komercyjnych produkcji.
Głównym punktem programu drugiego dnia festiwalu był pokaz komedii „Siła złego na jednego”, wyreżyserowanej przez Daniego Levy’ego. Projekcję poprzedziło spotkanie z odtwórcą jednej z głównych ról- Steffenem Grothem. Młody, utalentowany aktor ma na swoim koncie role w kilku produkcjach: „Mój przyjaciel” („ Ein Freund von mir”), „Podrywacz” („Der Aufreisse”) oraz „Pierwsza pomoc” („Erste Hilfe”). W „Spichlerzu” opowiedział nam na temat swojej kariery aktorskiej a także wyjaśnił sytuację kina niemieckiego i kierunki jego rozwoju. Miałam przyjemność porozmawiać osobiście ze Steffanem Grothem, na którym wymogłam poznanie kina polskiego i obejrzenie w przyszłości kilku naszych filmów.
„Alles auf Zucker” ( tak brzmi oryginalny tytuł produkcji) to przepełniona czarnym humorem historia Jakoba Zuckermanna oraz jego rodziny. Poznajemy ich przy okazji śmierci matki Jakoba, która w swym testamencie domaga się żałoby zgodnej z żydowską tradycją oraz pojednania Jackiego z ortodoksyjnym bratem z Niemiec Zachodnich. Zadłużony, tracący grunt pod nogami bohater, widzi w testamencie szansę na odmianę losu. Rozbita uprzednio rodzina, stara się na siłę posklejać, czemu przyświęca jeden cel, pachnący dobrami materialnymi. Krętactwo i przebiegłość głównego bohatera- hazardzisty, jego metroseksulany syn (grany przez Steffana Grotha) będący jednocześnie wcieleniem nowoczesności oraz niespotykanej w jego wieku nieśmiałości, kuzynka- nimfomanka, odsłaniająca przed nim tajniki miłości fizycznej, oraz skomplikowane zależności między bohaterami ujawniające się w miarę rozwoju akcji- to elementy nadające dziełu swoistej pikanterii. Współczesna sytuacja Żydów w Niemczech a także „mur berliński” i jego wpływ na ludzkie losy to poruszane w filmie niuanse, odbijające się w krzywym zwierciadle komicznej rzeczywistości.
Film „Siła złego na jednego” rozbawił mnie momentami do łez i sprawił, że autentycznie zapałałam sympatią do kina niemieckiego. Dzięki niemu uświadomiłam sobie, że ludzka świadomość staje się coraz bardziej europejska a nie narodowa, przez co wszyscy lepiej się rozumiemy i potrafimy komunikować się podobnymi skrótami myślowymi, gestami itp. Oczywiście najbardziej podobała mi się postać wykreowana przez wspomnianego już przeze mnie Steffana Grotha. Dzięki temu, iż dane mi było porozmawiać z nim osobiście, mogłam porównać jego prawdziwe oblicze z tym zmyślonym na potrzeby filmu. Było one diametralnie różne, co świadczy o wielkich umiejętnościach aktorskich młodego Niemca. Detal wypracowany przez Steffana, jaki zasługuje na największe uznanie, to opanowanie umiejętności jąkania się, które w rzeczywistości nie ma oczywiście pokrycia, jednak na ekranie wypadło bardzo naturalnie i przekonywująco .
Organizatorzy „niemieckich niuansów” zapewnili gościom wiele imprez towarzyszących (koncerty, dyskusje z ludźmi kina), które uatrakcyjniły festiwal. Magia Kina Awangarda nie prysnęła nawet pomimo całej pielgrzymki widzów, wprost rozsadzających pomieszczenie. Ich ilość dowodzi zainteresowania, jakie wzbudziło wydarzenie. I nie ma czemu się dziwić: ciekawe ,alternatywne kino, bogactwo programowe a przede wszystkim przełamywanie barier międzynarodowych to niepodważalne atuty tygodnia kina niemieckiego. Chętnych do wyrobienia własnej o nim opinii- zapraszam za rok.
|
|
Narrator: We wtorek miałem sen...Zbudziłem się nad ranem, gdy było jeszcze ciemno. Wydawało mi się, że ciało moje nie jest jednolite, że niektóre części ciała są jeszcze chłopięce...Zbudziłem się w śmiechu i w strachu, bo mi się zdawało, że taki, jak jestem dzisiaj, po trzydziestce, przedrzeźniam i wyśmiewam sobą chłystka, jakim byłem, a on znowu przedrzeźnia mnie... ...
(Rzecz dzieje się w XXI wieku , w dobie integracji narodów Europy , rozpowszechniania idei wzajemnej przyjaźni i równości. Przedstawiciele różnych państw zebrali się w jednym miejscu , w bliżej nieokreślonym celu-możemy domyślać się , iż chodzi o zbliżenie do siebie danych narodów. Wszystkie „owoce” stoją na trójpoziomowym podeście ustawionym na środku sceny, na którego najwyższym stopniu zatknięta jest flaga zjednoczonej Europy. Narrator, wścibski dziennikarz relacjonujący całe...
Nazwa Juwenalia pochodzi od łacińskich słów: iuvenilis ‘młodzieńczy’, iuvenis ‘młody; młodzieniec’. Jest ona rozumiana dosłownie jako tradycyjne obchody dni studenckich, urządzane przez młodzież akademicką, odbywające się w formie festynów, zabaw, korowodów przeciągających ulicami miasta. Każda uczelnia posiada właściwą sobie nazwę tej imprezy, związaną bezpośrednio z charakterem miasta bądź specjalności. I tak w samej Warszawie mamy Karolkalia, imprezy w Domu...
Olsztyńska Awangarda po raz kolejny zaproponowała fanom kina niekomercyjnego ciekawą alternatywę, w postaci tygodnia kina niemieckiego. W ramach trwającego od 26 do 30 marca przeglądu „ niemieckie niuanse” pokazano pięć krótko- i długometrażowych filmów, co miało na celu przybliżyć polskim widzom problemy Niemiec oraz ich mieszkańców. Temat: zmiany, nowe plany życiowe, zaciekawił zarówno obytych z kulturą naszego sąsiada widzów jak i zupełnych nowicjuszy w tej tematyce, do...
|
|